Nagłe zachorowanie jest dla pacjentów każdorazowo ogromnym stresem. Dotyczy to oczywiście różnych chorób – i różne powinno być postępowanie wobec poszczególnych pacjentów.
Spis treści:
Przyczyny chorób serca są znane od dawien dawna. Nie oznacza to jednak bynajmniej ich wyeliminowania – w Polsce choroby krążenia nadal otwierają listę „zabójców”, odpowiadając za blisko 50% zgonów.[1] Dodatkowo zachorowalność na schorzenia kardiologiczne jest u nas znacznie wyższa niż w innych krajach Unii Europejskiej. Za dużą część zachorowań odpowiada niewłaściwy tryb życia: brak ruchu, nieodpowiednia dieta, przewlekły stres i napięcie. Brzmi znajomo? Bo też duża część z nas - nie do końca świadomie, ale ciężko – pracuje na swoje choroby.
Życie na wczoraj
Intensywna praca przynosi duże korzyści – o ile jest „dawkowana” z rozsądkiem. Na dłuższą metę prowadzenie gospodarki rabunkowej na własnym organizmie musi się źle skończyć – i tak właśnie często się dzieje. Ofiarami często padają menedżerowie korporacji (zarówno mężczyźni jak kobiety), pracujący po kilkanaście godzin dziennie, funkcjonujący „na wysokich obrotach”, wspomagani dużymi ilościami kawy i/lub napojów energetycznych. Część takich osób ma szansę zostać pracoholikami; ma też możliwość dorobienia się problemów kardiologicznych. Karoshi – śmierć z przepracowania, jeszcze jakiś czas temu domena Japończyków, obecnie przekracza kolejne granice i zbiera coraz większe żniwo.
Niezastąpieni
Osoby prowadzące przez dłuższy czas bardzo intensywny tryb życia często mają poczucie bycia niezastąpionymi – dla swojej firmy, realizowanych zadań, swoich bliskich. To oczywiście nakręca do działania, ale w przypadku pojawienia się problemów zdrowotnych sprawia kłopot w kontekście zmiany trybu życia i niezdrowych nawyków. Tacy pacjenci mają nierzadko tendencję do bagatelizowania swojej choroby, nie przyjmują rad i zaleceń personelu medycznego. Chorobę traktują jako niezaplanowaną przeszkodę w realizowaniu zadań. Wszystko to sprawia, że praca terapeutyczna z takim pacjentem jest utrudniona, a szanse na przekonanie go do zmiany trybu życia – niewielkie. Nie oznacza to oczywiście, że należy zaniechać takiej pracy; wręcz przeciwnie – trzeba w nią włożyć więcej wysiłków.
Depresja
Istnieje również grupa pacjentów, u których nagłe zachorowanie jest źródłem ogromnego lęku i może prowadzić do depresji. Tutaj praca psychologa będzie polegała za obniżeniu napięcia, wskazania dużych możliwości wpływu pacjenta na dalszy przebieg choroby. Depresja u pacjentów kardiologicznych występuje 3-4 razy częściej niż w populacji osób zdrowych; zwiększa również ryzyko zgonu lub zaostrzenia choroby w ciągu roku od pierwszej hospitalizacji.[2] Jednocześnie zaś depresja u tych pacjentów często nie jest diagnozowana – kardiolodzy nie są specjalistami w zakresie zdrowia psychicznego i zmiany w zachowaniu bywają tłumaczone chorobą somatyczną. Stąd tak istotna jest rola psychologa/terapeuty, który ma możliwości rozpoznania objawów zaburzeń psychicznych i poinformowania o nich lekarza prowadzącego.
Terapia pacjentów kardiologicznych jest ważnym czynnikiem wpływającym na jakość ich dalszego życia. Istotne jest rozpoznanie nastawienia chorego do jego stanu, chęci i realnych możliwości zmiany życiowych nawyków. Ważne jest, czy chory będzie miał w swoich działaniach wsparcie rodziny lub innych bliskich osób; w miarę potrzeb celowe jest zapewnienie wsparcia psychologa również po opuszczeniu oddziału szpitalnego. Działania holistyczne – na poziomie leczenia farmakologicznego, rehabilitacji oraz oddziaływań psychologicznych – dają największą szansę na dobrą jakość życia osób cierpiących na choroby układu krążenia.