A ja dla osłody poszukujących wiedzy napiszę swoją historię.
W ciążę zaszłam mając 39 lat. Wyniki testu PAPPa, NIFTY, konsultacja u genetyka- prawidłowe.
W 32 tyg. ciąży na USG lekarz stwierdził krótkie kości długie i dużą główkę i od tego czasu zaczęło się wymyślanie chorób. Do końca ciąży te długości były poza siatkami centylowymi. Na konsultacji w IMiD w Warszawie usłyszałam "może być wszystko, może być zespół DOWNa". Córka urodziła się 53 cm, 3 kg z obniżonym napięciem mięśniowym i cechami dysmorfii - mała twarzoczaszka. Rączki i nóżki wydawały się krótsze. Położne i lekarze po cichu, poza mną kierowały diagnostykę w kierunku karłowatości....Przeżyłam koszmar, depresja poporodowa i ludzie dookoła potęgowali niepokój...
Dzisiaj córka ma 2,5 roku. Rozwija się prawidłowo. Wyniki badań genetycznych - panel dysplazji - prawidłowe. Okazało się, że głowę dużą ma po mnie, bo mój obwód głowy nie mieści się w normach. A rączki i nóżki się wyrównały, wyniki długości mieszczą się w normach dla dzieci w jej wieku. Nie ma smukłych i długich kończyn ale to jest dalej norma. A na bilansie 2 latka usłyszałam, ze córka jest wysoka!
Dziewczyny! głowa do góry! nie wszystko stracone, nawet jak Wam się wydaje, że będzie źle, zawsze może się okazać, że będzie dobrze i my jesteśmy najlepszym tego przykładem!